Przejdź do treści
4 wiersze
PoezjaAmelia Pudzianowska
POEZJA

4 wiersze

Opublikowano w: Nr 01•2025 [14]

Podniesienie

Gdy umieram jestem doskonała
Gdy upadam wiem że jest niebo
Gdy się zawieram w twojego ciała
Przestrzeni to wiem że człowiek
Jest ludzką potrzebą

Czytam z ruchu twoich powiek
Chcę widzieć sny w których
Jesteśmy dyskiem objętym
Psim pyskiem gdzie najgorszym
Wyzwiskiem jest kundel bury

Chcę być wszystkim czego
Nauczyły nas chmury chcę
Być dotykiem który po
Drugiej stronie ma ciebie
I nawet jeśli nie zmienimy
Się w złoto to dla ciebie
Będę się zmieniać z ochotą

Wierzę że jesteśmy w każdym
Świecie w którym jest miłość

Słodycz

Już cicho na sercu, już leży płasko,
Już łuską drażnią się oczy.
Dorastam wciąż do wieku ciała,
Ciało dorasta do wieku świata.
Dziś rozstrojona jak powierzchnia ciasta z kruszonką,
Dziś wita mnie słonko, co policzone ma lata.
Biorę życie w ratach, biorę życie na kredyt
I szczęście opłacam w stratach, aż poznam niebyt.
Albo byt, Wielkiego Komornika, co zajmie mi serce.
Rozkładam ręce i nie wiem, czy ktoś wpadnie w moje ramiona,
Czy będę taka rozłożona, na atomy atomów, cząsteczki cząsteczek.
Serce leży płasko, serce jak cukiereczek w piasku.

Sztuka jednoczesna

Płacz przychodzi jak kot, co przeczuwa znaki czasu, na kolana.
A ty bądź jak woda wylana do rzeki,
A ty bądź taki jak tafla, jak spokojne lustro.
A ty prześpij tę wojnę, a ty idź na tę wojnę, a ty się rozdziel.
Stań i schowaj się, bądź naraz jak słowa,
Co w jednym zdaniu różna jest połowa od połowy.
Pomyśl świat jako kamień, pomyśl jako akt mowy,
Co kamień uniesie i rzuci bez zranień.
A ty pomyśl żółtko, pomyśl jako akt myśli,
Co żółtko połknie a potem nie przyśni.
Koty czują krew i czują chorobę.
Idą gdzie odejść, odchodzą gdzie iść.
Skaczą gdzie udręka rozdziera mowę,
Gdzie słowo jednania liżą po rękach.
To już nie jest być czy nie być, to żadne pytanie,
To jest być i nie być, choćby nawet krótko.
Smutny kamień co w sobie ma wesołe żółtko.

Nie jesteś kimś wartym uwagi, znikasz

Ubierz się, bo twoje ciało pociąga
Ludzi biegłych w pociągach
i Nowych przygodach Bonda. Bo twoje ciało
Wygląda jakby chciało być bez ubrania.
Na nic twoje starania. Rozbiorą cię
I będą powstania. Bo tu jest kurwa Polska.
Rozumiesz? Uwierz, nie uratujesz się.
Bo tu jest kurwa Polska i nie licz, że cię
Położą na Powązkach,
Raczej wąska jest droga w takich związkach, jak łóżko
I choć nie jesteś ładna i cycki zasłaniasz poduszką
I choć nie jesteś zaradna jak dziewczyna Bonda
I jesteś upośledzona w poglądach,
To ubierz się, żeby cię rozebrali.
Bo taki dali nam świat i takie muszą być ustawy,
Żeby bez zgody cię posuwali i nie doszło do ugody.
Jesteśmy mali, lecz rośniemy w siłę,
By rzec: Byłem w niej, Byłem.

A