8 wierszy
***
luty w sopotni nad potokiem w dolinie
wśród zeszłorocznych liści
pręży się lekkomyślny lepiężnik biały
czy nie za wcześnie by odtrąbić koniec zimy?
***
przez okno widzę jak
sikorki przeskakują z modrzewia
na drewnianą ławkę
i z powrotem na modrzew
w ich świecie nie ma rozróżnienia
na twory natury i dzieła rąk ludzi
jakiej różnicy i między czym
my nie dostrzegamy
bo ta różnica jest na pewno
i gdzie znaleźć okno z którego
można to zobaczyć
***
trudno w to uwierzyć
ale ten dziki wiatr
modli się do piórka wróbla
które wciąż mu umyka
***
patrząc z hali rycerzowej
pilsko jest po lewej stronie
babiej góry ale
stojąc na romance
pilsko widać po prawej stronie
babiej
prawda nie musi brzmieć
jednym głosem
***
na zaśnieżonej przełęczy pod skalitem
jesion
żeby mi się przypodobać
nie zacznie kwitnąć w listopadzie
nie wie że na niego patrzę
czy to jest sekret jego piękna?
***
świt jest wtedy
powiedziało drzewo
kiedy opuszczają mnie ptaki
jesień jest wtedy
kiedy opuszczają mnie liście
***
wyjeżdżam daleko tam gdzie lisy i sarny
wciąż bardziej boją się burzy niż ludzi
więc jak chcesz dzwonić to ostatecznie dzwoń
ale nie wiem czy będzie tam jakikolwiek zasięg
poza być może zasięgiem ostatniego zlodowacenia
***
gdyby ludzkim losem rządziła opatrzność
sprawy miałyby się cudownie
jak kamień sam z siebie toczący się pod górę
tymczasem ludzkie życie toczy się byle jak
byle gdzie z byle kim
jak kamień kopnięty przypadkiem
na szczycie góry