Zestaw wierszy smutnych i wesołych zróżnicowanej długości, ale raczej tych krótszych
Tiefewasser, samowyzwalacz 2011
Patrzą prosto w szkło – dziewczynka, kobieta i mężczyzna.
Jest jeszcze butelka z listem do bóg wie kogo. Teraz
trzymają ją wszyscy razem, chowa się w niej chłopiec,
synek, braciszek, mniejszy od najmniejszego ziarenka
piasku, bo jeszcze w ogóle go nie ma, chociaż przecież
powiedzieli, zapisali, że tak. Butelka rzucona w morze
nie będzie chciała odpłynąć. Niesiona przybojem wróci
trzy razy, wreszcie obciążona piaskiem zatonie
na płytkiej wodzie. Zupełnie tak, jakby ktoś chciał
powiedzieć coś ważnego w ostatniej chwili.
Bodhisattwa
Jarkowi Klejnockiemu
pamiętam te słowa
z antologii drugich
noworudzkich spotkań
z poezją z roku 1992
dobijany koń
wciąż podnosi głowę
słońce wstaje
w kilku miejscach naraz
nie było ciebie tam
ale teraz, nagle
światło wraca
z tylu kierunków
stapia się w jeden
nieskończenie gęsty
punkt w środku
galaktyki
i nie wypuszcza
na zewnątrz
ani promienia
zupełnie odwrotnie niż ty
Czterdzieści i cztery, czyli Zenon Kałuża na przednówku 2024 roku stoi przed ladą w placówce poczty polskiej, usiłując wysłać oraz odebrać listy polecone, przesyłki niewymiarowe, a także wezwania z gminy oraz urzędu skarbowego, co przychodzą po czasie, a zarazem przebija się przez potok przekleństw pani z poczty oraz ciżbę zakonnych książek kucharskich, wyklętych biografii, uśmiechniętych janówpawłówdrugich i innych jedynie słusznych gadżetów, gdy nagle przypomina mu się piosenka pewnego Jana Pietrzaka, który wiele lat starał się być śmieszny, aż się zestarzał i stał się ohydny.
Bo kurwa, panie Zenku, u nas już nie ma listonoszy, tylko roznosiciele awiz i taki to nawet do człowieka do domu nie zadzwoni, tylko wpierdoli do skrzynki i leci, i to wszystko setkami, tysiącami na nas dwie tu spada to wszystko, co oni wpierdolą ludziom do skrzynek, kurwa, na nas dwie, co poniedziałek na tej poczcie w Mirkowie.
(Pracownica placówki pocztowej
do Zenona Kałuży, gdzieś
w Polsce)
44 lata minęły od czasu, kiedy
Jana Pietrzak napisał piosenkę
o tym, żeby
Polska była
Polską,
a tu nawet
poczta
nie jest
pocztą.
Zenon Kałuża 16 października 2023 dzień po wyborach parlamentarnych w Polsce czyta nagłówek prasowy, który głosi, że „Kiepskie wyniki Bąkiewicza i Kowalskiego. Mejza na granicy”, po czym cedzi przekleństwo. Zenon, nie Mejza.
Nie wierzę, że tam jesteś,
ale chcę żebyś wiedział,
mejzo,
że życzę ci żebyś się znalazł na granicy
sam, po kolana w bagnie, po długiej, zimnej
nocy i żebyś widział, że stoję nad tobą
i trzymam w jednym ręku termos,
a w drugim saperkę
i zastanawiam się,
ważę możliwości.
Zenon Kałuża zakłada nowy katalog na twardym dysku laptopa, żeby zachować wycięte w procesie redakcji fragmenty tekstu o zajściach na granicy polsko-białoruskiej w latach 2021–2022, i orientuje się, że jego nazwa znaczy więcej, niżby ktokolwiek przypuszczał.
„Granica
ścinki”