4 wiersze
Obczaj to poidełko dla kolibrów
Kiedy zawsze jest jakieś teraz które chroni się
przed wczoraj i jutrem na tyle by prześwietliło
jakieś OK, iksde i LOL.
Kiedy podlewasz paprotkę, a „ona” „robi” „ci” „numer”.
Kiedy Instagram opowiada historię: „Poszła nad rzekę. Jest goła”.
Kiedy Scooby i gang odkrywają, że to był właściciel sklepu od samego początku!
Kiedy indziej, widzisz, drobne fikcje czule łączą się ze sobą jak kuleczki rtęci
Wtedy, przynieś, Gringo, pod tę wielokrotną bramę swoje letnie umieranie (ekhm, hej, brzdęk!).
Pani stąd mówi, że rano było nachmurane, pani stąd docenia, że się rozchmurzyło, pani
wręcza fiolkę, fiolka nas wyręcza
Mixtape Skit
1.
twoje ja jako monter kradnie kosmetyki z łazienki na Kujawskiej na urodziny Klaudii
Nad Odrą nie było „komu”: gdzież sprawne odpychanie, szukanie
powierzchni, kawałek tlenu, jakieś prawdziwe upierdliwie smutne zdanie?
(o, szczęsne ochędóstwo!) To inni niech się piątkują
na Wernisażach Wiersza!, ty wiesz – z wiosłem poszedłem na stronę:
„Osią działań jest outdoor”. Kilo indygo sierra sierra echo romeo. Kisser?
Nie, Pułka. Mamy pana w naszym systemie. (Mieszkamy w lasach zielonych).
Rzeźba terenu na terenie rzeźby; w „Twierdzy” po naszej audycji było piwo
po sześć zika, w „Twierdzy” była możliwość bilardu. Nadal mi wisisz, chuju.
2.
– Hehehehe, wciąż przede wszystkim się
wydarzasz. Ze snów o słabnącym na obronie
(pola? dysertacji?) poecie wiecznie młodego
pokolenia przedwcześnie przeniesionym do
maszynowni oraz z obserwacji maszynerii we śnie
wynosi się na powierzchnię te puchnące pewnością
bąbelki, musujące w oranżadzie wtorku. Tak przebiega
„cucenie” czy „suszenie”? – szkice do metody, pomarańczki
w oranżerii obieranie sromem. Siedzenie z językiem
w fusach nocy, odpominanie Tomka, którego
nie ma już z nami. Którego nie było
(wchodząc na ostatnie piętro przy Dietla z torbą
s i ę z d y s z a ł). W czerwcu rodzi się wszystko.
Nawet to, co wisiało, utonęło (powtórz to
dwa razy). Jeśli dobrze napowietrzysz, dobrze
naparzysz, maszyneria będzie pracować –
nawet kiedy zaśniesz,
kiedy zejdziesz.
Sianokosy
Ledwie „jechać zwozić”,
a już trochę „iść się przejść”.
Czy się naobracaliśmy,
żeby przesuszyło? Ba.
Ciemno, pewno pogubiliście
jakieś chłosta – idź jutro
z wiadrem nadozbieraj.
Nie, zwiezione za widoku jeszcze.
Wiadro pewnie też się znajdzie.
(I z n a l a z ł o s i ę). Ta mgła
w czasach, kiedy porządny
reset, doceniając następnie,
już za borem bażynowym
rolę niespiesznych
lksd jthorneltjcgnóf
Fe, kto tak mówi?
Doznamy jeszcze wielu.
Wciąż jeszcze się
„wydarzasz”, trzeba mieć
ambicję, aby być chujowym.
Co za plama! Malewicz.
Dorobisz tło. Latami Ahhaaha
ojojooj Hehehehehe.
„Wydarzasz się”
przede wszystkim.
Po powrocie znad
morza sprawunkom
(sprawunkom wpadam
wprost do morza)
KOŃCA NIE BĘDZIE!
Zdumi cię: Ciepły wiatr.
Masz ogień?
Pójdziemy razem.
Miłego wieczoru,
końca nie będzie,
ani zobaczenia,
bajeczko,
o szesnastej
pod szlabanem.
Sonda Lambda
daj dzioba to po japońsku wszystko w porządku Miodność
cecha która odróżniała legendarne tytuły od reszty kiedy
myśleliśmy że namieszamy i najlepszy pyłek zgarniemy
dla siebie i będzie Spokój że w radiu płyta im przeskoczy
na naszych wertepach że POV: miażdżę cię w golfa
na top trawniku i śmiejemy się jak w mokrym śnie spójrz
na ten labradoryt ale buła! marzy mi się jakieś porządne
dobre zło żywotność sondy lambda miąższość dna dnia
kaskada troficzna niezliczone drobne żyjątka jak my
czekające na pożywny fracht kiedyś myślałem że słyszę
odległe deep down techno a to szło z niedokręconej
butelki mineralnej kiedyś pytałeś jak zrobione są lustra
a ja opowiedziałem ci po dwóch latach spytałeś znowu
a ja powiedziałem ci że nie wiem