Czy spotkałaś złotooka, czyli esej uczestniczący…
Bliźniaczki X i Y są zrośnięte głowami. Craniopagus, tak się zdarza, bardzo rzadko, ale spektakularność takiej odmiany życia jest porażająca. Jak można być w takim złączeniu, że każdy krok, jeśli w ogóle jest możliwy, wymaga akrobacji, obrotów, czołgania się i innych niewygodnych figur? W czasach mediów społecznościowych mamy dostęp do takich tajnych sfer, niegdyś skrywanych w komórkach za chlewikiem, chyba że zroślaki urodziły się w Indiach, wtedy mogły zostać bóstwem. X i Y są przypadkiem szczególnym, bo ich głowy mają wspólny niewielki, ale bardzo ważny fragment mózgu. W filmie o nich mówi się o tym jakby na marginesie, mimochodem, zakłada się, że to akurat nie ma wpływu na ich funkcjonowanie. Owszem, najpierw musimy myśleć, jak odczuwa się rzeczywistość ciałem, gdy ruchy są tak nietypowo zdeterminowane położeniem wobec innego ciała. I tylko na koniec dziewczyny dodają, że zdarza im się czytać nawzajem w swoich głowach, o niektórych sprawach myślą razem. I tu jest moment, kiedy muszę myśleć o zachwianiu podmiotowości. Rodzi się szybka groza i nagłe palpitacje. Bycie złączonym uwypukla się tu (albo wpukla), puchnąc od nadmiaru kontekstu, bo przecież to jest tylko przypadek szczególny hybrydyczności, która formatuje nas filo- i ontogenetycznie jak pojebana, sięgając od wnętrza naszych jelit po systemy społecznego życia.