Przejdź do treści
Gerard Manley Hopkins. O wychodzeniu naprzeciw
EsejMarcin Hanuszkiewicz
ESEJ

Gerard Manley Hopkins. O wychodzeniu naprzeciw

Opublikowano w: Nr 01•2025 [14]

Zacznijmy od wspomnienia.

Wczesny, zimowy zmrok na osiedlu. Lampę przy zakręcie chodnika, przy rogu bloku, otaczają drzewa. Czarne gałęzie uginają się pod śniegiem. Podmuch wiatru zza zakrętu rozsypuje biały puch wokół świecącej lampy, tworząc wraz z nią nieodparte wrażenie, że coś nadciąga – że coś lada moment wyłoni się zza rogu… Gdy idę tamtędy następnego wieczora, z klatki schodowej tuż przed zakrętem wychodzi powoli starsza pani. W wyciągniętej przed siebie ręce trzyma zapaloną latarnię; drugą dłoń splata z palcami wnuczki. Razem znikają za zakrętem, zza którego szemrze znowu, choć łagodniejszy tym razem, powiew. Ewidentnie zmierzają na spotkanie z tym, co wciąż nadciąga.

Trwał wówczas adwent.

Więcej

A