PROZA
Trzy opowiadania
Opublikowano w:
Nr 01•2025 [14]
Nad zalewem
Januszowi Klenczonowi
Podobno znaleziono go w fotelu. Na dywanie leżała szklanka. Może wypadła mu z ręki. Rozlana herbata, fusy. Głowa odchylona do tyłu. Lewa ręka bezwładna. Prawa ręka na sercu.
Byłem naiwny, myśląc że jeszcze nie raz pogadamy.
Widzieliśmy się tylko dwa razy. Miałem jego numer telefonu od lat. Odczucie, żeby zadzwonić, nie przychodziło. Na messengerze wysyłałem jego żonie życzenia urodzinowe i pozdrowienia dla obojga. Oni odsyłali życzenia w moje urodziny.
Pewnego roku nie dostałem odpowiedzi. Dowiedziałem się, że jego żona zapadła na demencję. Wybrałem numer.
— Pewnie mnie nie pamiętasz. Jestem synem Marcina.
— To było tak dawno…
— Chciałbym przyjechać.
— Podam ci adres w smsie.