Garść poezyj przekładanych – rozmaitych
Nie znana [poprawnościowcy od niedawna każą pisać: nieznana] właściwie polskiemu czytelnikowi Lucy Whitmell zasłynęła – wśród angielskiej braci czytelniczej – ponoć tym właśnie wierszem. Napisała go, wstrząśnięta wydarzeniami Wielkiej Wojny i przejęta najgłębiej losem żołnierzy, doświadczających nie znanych nowożytnym polom bitew okropności w okopach – nad Sommą i gdzie indziej. Poetka ta, poprzez swój prosty, a jakże dojmujący utwór, stała się moim odkryciem ostatnich miesięcy. Przekłady, podobnie jak podróże, kształcą; nie miałem wcześniej sposobności o niej usłyszeć – dopokąd nie natrafiłem na nią, zacytowaną (w postaci jednego ledwie wersetu) przez brytyjskiego autora Toma Hollanda, którego fascynującą książkę pt. Dominion. How Christian Revolution Remade the World – o tym, jakim przewrotem w ludzkiej mentalności, obyczajowości, sferze intelektu i ducha stało się chrześcijaństwo i o tym, że mimo wszystko zapewniło ono sobie wieczyste trwanie – miałem okoliczność przełożyć; przekład ten (pt. Boże władztwo. O tym, jak chrześcijański przewrót odmienił oblicze świata) ukaże się niebawem nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego.