Przejdź do treści

Kategoria: Esej

Ustrój wewnętrzny

Pąki oprószyły śliwy od pni po błękit nieba. O poranku drobne i mięsiste, ledwo punkciki okryte łupinami, jeszcze nie rozwinięte a już krzykliwie różowe. Wewnątrz, płatki zbite w pęczki po pięć w kielichach czekają na ciepłe promienie Słońca, by je zauroczyć i uwieść, a potem za nimi odlecieć. A Ono wstało jak zawsze za wysoką […]

Czytaj dalej

Z miłości do niewidzialnego

Tutaj namalowałem światło – powiedział, wskazując ruchem głowy obraz w formacie dwadzieścia na dwadzieścia pięć. Z początku nie zwróciłem na niego uwagi, zbyt zajęty studiowaniem aktów Jackiewicza, którego malarstwo subtelnie unaoczniało, że nie ma w człowieku linii prostej. Powróciłem do obrazu i zacząłem się przyglądać. Było w nim coś z mirażu – kiedy skracałem do […]

Czytaj dalej

PLUR, czyli raverska tradycja wynaleziona

Kiedy próbuję zwizualizować sobie, czym jest Tradycja, to zaczynam myśleć o przekazywanych z pokolenia na pokolenie zwyczajach i rytuałach, które trwają od tak dawna, że zdążyły już zapuścić korzenie w naszej podświadomości. Sami raczej rzadziej zastanawiamy się, czy tradycje mogą rodzić się tu i teraz, na parkiecie zadymionego klubu, pod pulsującymi światłami stroboskopów, czy przy […]

Czytaj dalej

Czy spotkałaś złotooka, czyli esej uczestniczący…

Bliźniaczki X i Y są zrośnięte głowami. Craniopagus, tak się zdarza, bardzo rzadko, ale spektakularność takiej odmiany życia jest porażająca. Jak można być w takim złączeniu, że każdy krok, jeśli w ogóle jest możliwy, wymaga akrobacji, obrotów, czołgania się i innych niewygodnych figur? W czasach mediów społecznościowych mamy dostęp do takich tajnych sfer, niegdyś skrywanych […]

Czytaj dalej

Ficowski pieśniarsko-cygański: garść zamyśleń (oraz hors d’œuvre à l’anglaise), cz. 2

W internecie można znaleźć dawne nagranie telewizyjne – jak wynika z opisu: z widowiska „Wielka Giełda” z roku 1966 – w którym przy akompaniamencie akordeonu rozlega się śpiew młodej, szczupłej, ciemnowłosej dziewczyny w chustce, ukazanej z półprofilu, o czarnych oczach, z makijażem wokół nich à la Ewa Demarczyk, charakterystycznym dla lat sześćdziesiątych. Za śpiewającą dziewczyną […]

Czytaj dalej

Niczym się nie różnię od rzuconego kamienia

Tradycja, hm? Nie zastanawiałem się długo, jaka tradycja powinna stanowić punkt wyjścia dla tego tekstu. Całkiem nieźle wydało mi się to, że to lat, że kiedy pewien młody, ekscentryczny Francuz zrobił imponujący sznapsał miezy tradycjonalizmem i komuniżmem, podpisując się pod manifestem, który nad wyraz mocno wpływał na obecny kształt życia społecznego. Dobrze, „kształt” to za […]

Czytaj dalej

Gerard Manley Hopkins. O wychodzeniu naprzeciw

Zacznijmy od wspomnienia. Wczesny, zimowy zmrok na osiedlu. Lampę przy zakręcie chodnika, przy rogu bloku, otaczają drzewa. Czarne gałęzie uginają się pod śniegiem. Podmuch wiatru zza zakrętu rozsypuje biały puch wokół świecącej lampy, tworząc wraz z nią nieodparte wrażenie, że coś nadciąga – że coś lada moment wyłoni się zza rogu… Gdy idę tamtędy następnego […]

Czytaj dalej