Przejdź do treści

Kategoria: Proza

Złodziej tożsamości

Timofiej rozejrzał się dookoła. Czy było na tym świecie coś piękniejszego niż skąpany w złocistych promieniach słońca październikowy las, mieniący się wszelkimi odcieniami szkarłatów, rudości, ochry i przegniłej zieleni? Jeśli trafi do nieba, to ma nadzieję, że oprócz Anfisy będzie czekał na niego kosz do zbierania grzybów. Ta lekka euforia, którą czuł, wypełniała go po […]

Czytaj dalej

400 m

Przez pierwsze kilkadziesiąt metrów żartują i śmieją się głośno. Potem każdy oddech przydaje się, więc je oszczędzają. Za łukiem w grupie już nie ma Kuby. Chwilę mu zajmuje wejście w rytm, lecz ma coś w głowie, słowa, które z każdym metrem docierają do niego wyraźniej: „to jest to”. Tak po prostu. Kuba przestaje myśleć w […]

Czytaj dalej

Hałastra, park Skaryszewski

Jest takie zdjęcie warszawskiej grupy „Hałastra”, sześciu mężczyzn przy jakimś stoliku w parku, każdy patrzy w inną stronę, jakby spotkali się przypadkiem. Czterech ma bujne czupryny, jeden ma brodę, jeszcze jeden łysieje. To Mendel Elkin, Perec Hirszbejn, Uri-Cwi Grinberg, Perec Markisz, Melech Rawicz i Izrael Jehoszua Singer. Brakuje na zdjęciu jeszcze kilku: choćby Menachema Kipnisa, […]

Czytaj dalej

Niedokończone niebo

Poznałem go, kiedy pracowałem u pewnego ambitnego tapicera, Jurek był tam projektantem i facetem od zarządzania, robiliśmy meble na wysokim poziomie, ogromne sofy z marszczonymi oparciami albo fotele wyściełane delikatną skórą, w sam raz dla paniuś, które zakochiwały się w tych meblach od pierwszego wejrzenia, wyobrażając sobie, jak sadzają swoje kształtne dupy w zagłębieniach białych, […]

Czytaj dalej

17

Peryklog: start. 0. Odrzyskóra, jednostka pływająca, odbiera glojos z dobrze naoliwionych barków Falassy. Dowodzi nią Krota, akuszerka wyższej rangi, o imieniu, które czasem kojarzą z grotą, gdzieś z krotką nazwy jajorodnego zwierzęcia. Może żółwia, może gołębia, może jakiegoś ssaka, ale nikt już nie pamięta, czyje jajo było pierwsze. Załoga najczęściej mówi per babko.– Skoro znikniemy […]

Czytaj dalej

Trumnioki i oficerki

Jedną parę butów, tyle miał dziadek. Nie przez całe życie, ale na jego krawędziach. Za chłopaka, jak mawiał, przemierzał w nich zaspy śniegu otaczające jedną wieś i strzegące drugiej. W niedzielny poranek z trzema braćmi szedł do odległego obielonego kościoła, by z szacunkiem pokłonić się ojcu. Nie było konia z furmanką, nie dla obutych. Siadał […]

Czytaj dalej