Przejdź do treści

Autor: ksiaznicapodlaska

7 wierszy

wspomnienia z placu zabaw esesmani czwórkami galopują do niebaw zbombardowanym schronie rodzi się martwe dzieckomuchy przekształcają obraz z duchem świętym w lotnisko ten przez którego wszystko się stało wreszcie skapitulował z ostatniej chwili zaprawdę powiadam wam:lepiej żyć z otwartą klatką piersiowąw której zakwitły magnolielepiej przyjść na świat we fragmentachosobno głowa twarz żyły ręce(wszystko zapakowane w […]

Czytaj dalej

5 wierszy

Środa o dwunastej w południe najszybciej ze Szwedzkiej do Kauflandu po winoidzie się przez zielone ruiny przy Stalowejmijam je patrzę a tamKotjak ja idzie na Kaufland i widzi że go widzęwięc siada lizać łapę czarną jak cały on wróżba to jasna otóż Kosmos ma zwyczaj całeszczęście wiązać z czarnym Kotemnie złym co przecina drogęa właśnie […]

Czytaj dalej

W majową, burzową noc…

Burze dzień cały.Cały dzień zburzony.Zbudzony burzą,burzą oburzonytwój człowiek jest. Marcin Świetlicki, Burzenie Chmury nadciągnęły od strony miasta. Pojawiły się nagle. Bordowosine, nabrzmiałe od wody, toczyły się wolno po szczytach wieżowców. Ich niski lot po niebie przypominał stado olbrzymich, napitych komarów, które za chwilę zwymiotują na domy w dole, ulice, samochody. Wraz z chmurami przyszedł wiatr. […]

Czytaj dalej

Pelagial

Pierwszy raz zobaczyłam go w pubie „Dwóch Sasów”. Siadywał przy barze, najczęściej sam, niekiedy w towarzystwie kilku kolegów, wypijał pintę piwa i zerkał w moją stronę. Oczy miał w kolorze stali, spojrzenie chmurne, rysy twarzy ostro wyrzeźbione. Skórę ramion pokrywały tatuaże wychwalające w cyrylicy bohaterów średniowiecznych bitew. Imię nosił słowiańskie i melancholijne – Milan. Pochodził […]

Czytaj dalej

Gloria

Mój ojciec na studiach miał kolegę we wsi Gaj, pod Krakowem. Kilka razy byliśmy tam z nim i matką. „Jedziemy do Arka i Ewy”, mówili rodzice. Jako miastowy dzieciak nie przepadałem za tym. Na początku siedziałem z dorosłymi, kiedy oni grillowali i obalali kolejne flaszki. Niekiedy bawiłem się z moim psem Felkiem. Ciągnący się czas […]

Czytaj dalej

Wyjazd

Dość wcześnie wyjechaliśmy z domu. Wybrałem trasę do Czech raczej ubogą w niespodzianki. Bała się jechać autostradą, więc zgodziłem się na alternatywne rozwiązanie, jakim była droga przez obrzeża miast, wioski, wioseczki. Wziąłem ze sobą termos z kawą i rogalika z piekarni, do której zajechałem przez wyjazdem. Jej siostra poprosiła o kanapkę, ona niczego nie chciała. […]

Czytaj dalej

„Ładna”

Zbliżał się piątek. Było już dobrze po dwudziestej i wiedziałam, że nie mogę tego dłużej odkładać. Usiadłam na łóżku i chwyciłam telefon by zadzwonić do matki. Westchnęłam na tyle głośno, że leżąca na parapecie Borówka obudziła się i znacząco na mnie spojrzała. Przeciągnęła się leniwie, ziewnęła ukazując małe białe kły i powoli podeszła. Chyba przeczuwała, […]

Czytaj dalej

Bolo

I Siedem identycznych bloków z wielkiej płyty. Szare elewacje, miejscami odbarwione od słońca, pokryte zaciekami i graffiti. Balkony pełne starych krzeseł, dywanów, plastikowych doniczek z martwymi kwiatami. Na jednym flaga biało-czerwona, brudna od deszczu. Na innym satelita z urwanym kablem, dyndającym na wietrze jak niedokończona myśl. A za tym wszystkim łąka. Skrawek niczego zarośnięty trawą, […]

Czytaj dalej

Ustrój wewnętrzny

Pąki oprószyły śliwy od pni po błękit nieba. O poranku drobne i mięsiste, ledwo punkciki okryte łupinami, jeszcze nie rozwinięte a już krzykliwie różowe. Wewnątrz, płatki zbite w pęczki po pięć w kielichach czekają na ciepłe promienie Słońca, by je zauroczyć i uwieść, a potem za nimi odlecieć. A Ono wstało jak zawsze za wysoką […]

Czytaj dalej