Przejdź do treści

Autor: ksiaznicapodlaska

W. H. Auden, albo: Arkadia kontra utopia?

Anno Domini 1946. Zamieszkały w Ameryce poeta angielski, Wystan Hugh Auden – wirtuoz w każdym metrum znanym literaturze – odczytuje swój wiersz na Harvardzie z okazji uroczystego wręczania dyplomów świeżo upieczonym absolwentom uczelni. Rektorem tej renomowanej instytucji jest wówczas profesor Conant, umysł ścisły, wyznawca postępu technicznego, pionier standaryzacji w edukacji, a wreszcie człowiek nieszczególnie zainteresowany […]

Czytaj dalej

8 wierszy

*** luty w sopotni nad potokiem w doliniewśród zeszłorocznych liścipręży się lekkomyślny lepiężnik białyczy nie za wcześnie by odtrąbić koniec zimy? *** przez okno widzę jaksikorki przeskakują z modrzewiana drewnianą ławkęi z powrotem na modrzeww ich świecie nie ma rozróżnieniana twory natury i dzieła rąk ludzi jakiej różnicy i między czymmy nie dostrzegamybo ta różnica […]

Czytaj dalej

4 wiersze

Obczaj to poidełko dla kolibrów Kiedy zawsze jest jakieś teraz które chroni sięprzed wczoraj i jutrem na tyle by prześwietliło jakieś OK, iksde i LOL.Kiedy podlewasz paprotkę, a „ona” „robi” „ci” „numer”. Kiedy Instagram opowiada historię: „Poszła nad rzekę. Jest goła”.Kiedy Scooby i gang odkrywają, że to był właściciel sklepu od samego początku! Kiedy indziej, […]

Czytaj dalej

Odrzucone motta do Mojej drugiej pierwszej książki

1. Nie chodzi o to, żeby zwalczać powieść jako zło – toskrajne zagęszczenie powieści w polu literackimneguje jej rolę. Literatura nie powinna oczywiście ignorowaćistnienia powieści, ale w jeszcze mniejszym stopniu nie powinna się godzić na to, by uznawać ją za naczelnygatunek. Powinna założyć, że powieść będzie stopniowowychodzić z użycia. Można zresztą planowaćwprowadzenie zakazu pisania powieści […]

Czytaj dalej

8 wierszy

tłum. z katalońskiego Krzysztof Katkowski Plosy Czas utracony. Czas utracony. Czas utracony.Powtarzać te same słowa nad co to większymi otchłaniami –to jak rozebrać się, by znaleźć drogęna drugi brzeg.        Plosy. Jedna rzecz czy druga Lepiej wpaść do studniniż nieść dzban do źródła. Lepiejumrzeć w spalonym lesieniż stać w wierzby cieniu.                                              Wszystko odzyskujeznaczenie im bardziej wielka mgłazalewa zmysły.                           Nie […]

Czytaj dalej

Problem

Problem z dychotomiami jest dość prosty: może być tak, a może być inaczej. Podobnie jest z przypadkiem badania wątków dychotomicznych u Joana Vinyoliego i Pladevalla – urodzonego w roku 1914, a zmarłego w roku 1984. Katalończyk; pisał po katalońsku, gdy się to nie opłacało, bo za czasów dyktatury frankistowskiej – zmarł w roku 1984, więc […]

Czytaj dalej

Wielka ulga strudzonych stóp

Wieczór rozciągał się po niebie coraz śmielej. Olbrzymie drzewo, stojące pośrodku brukowanego placu, z upragnionego za dnia punktu wytchnienia zmieniło się w szary element tła pośród pomarańczowych świateł i skupisk ludzi, cieszących się lżejszym wreszcie powietrzem. Szeregi nastolatków wymaszerowywały teraz z wąskich uliczek, prosto na główne bulwary. W końcu wydostali się z opustoszałych restauracji i […]

Czytaj dalej

Zastój

Stoję przy oknie i zawieszam wzrok na jej rudych lokach. Siedzi na fotelu, odwrócona plecami. Patrzę na nią z góry. Ma ściągnięte ramiona i podniesioną głowę. Włosy wplątują się w kołnierz koszuli. Wiem, że dwa pierwsze guziki zostawiła rozpięte. Niżej obcisła spódnica, trochę nad kolano, rajstopy, a może nawet pończochy, i buty na obcasie. Piwne […]

Czytaj dalej

Pierwiastek mocy

Witold Gombrowicz obudził się w zapiętej marynarce i nieściągniętych butach we własnym łóżku. Ból głowy przypominał o wypitych wczoraj trunkach. Rutyna jednak nakazywała działać. Żwawo przybrał pozycję siedzącą. Zerknął na stolik. Zeszyt i długopis oczekiwały spokojnie na dalsze użycie. Podszedł do umywalki i włożył głowę pod strumień zimnej wody. „Diego Pierdo Lentes, Diego Pierdo Lentes, […]

Czytaj dalej

Rdzeń kręgowy

Plecy przyciśnięte do zimnego metalu, łopatki napięte, usta ściągnięte – czekam na polecenia. Wdech, wydech, nakazuje gruby, kobiecy głos przez głośnik, a ja posłusznie wykonuję dyrektywy, starając się stać prosto, nie drgając. Już kończymy, proszę wstrzymać oddech, mówi głos. Moje ciało trwa tak w bezdechu, odrętwiałe i zmęczone. Słyszę mielące huki maszyny naprzeciw mojego ciała, […]

Czytaj dalej