Przejdź do treści

Autor: ksiaznicapodlaska

8 wierszy

Pierwszy przymrozek uciekaliśmy furmanką przez morzaOn nas ścigał gniewny wściekłytak twoje wizje ściga requiem Józef Kurylak oderwany od lektury w której czarny żmijuderza o dzwon na sygnał śmiercipodsłuchuję pod drzwiami czego brakuje misiowidobrze jaką pracę ma twoja mamabrawo nowoczesne wykończenieprecyzyjne malowanie ścian przyjazne zabawki i drabinkitu czekaszpedagog zaprasza mnie do środka ja bym wstrzymała się […]

Czytaj dalej

Śmierć rutyny

Czara była pełna. To nie wina jednego incydentu, nagle moja egzystencja uderza w szybę życia, jebane koło na jeziorze, zamącony spokój, kolejne jebane kap kap… Ale cóż się dziwić, gdy szef za plecami obcina ci pensję i nagle dowiadujesz się, że gość na tym samym stanowisku co ty zyskuje premię w wysokości twojej straty. Przypadkiem […]

Czytaj dalej

5 wierszy

I śnił nam się dziś ten sam sen:
– Tańczą przebrani za kozłów i gwiazdy
dziewczęta i chłopcy
tańczą szczęśliwi.

Czytaj dalej

Trzy opowiadania

Nad zalewem Januszowi Klenczonowi Podobno znaleziono go w fotelu. Na dywanie leżała szklanka. Może wypadła mu z ręki. Rozlana herbata, fusy. Głowa odchylona do tyłu. Lewa ręka bezwładna. Prawa ręka na sercu.Byłem naiwny, myśląc że jeszcze nie raz pogadamy.Widzieliśmy się tylko dwa razy. Miałem jego numer telefonu od lat. Odczucie, żeby zadzwonić, nie przychodziło. Na […]

Czytaj dalej

7 wierszy

Ryba i kryształ moje szamotanie się w naelektryzowanej chmurzebredzenie o kącie padania światła, o wodzie i powietrzutyle śniegu! lecz nie przestałeś być głodnyw środku nadal jesteś czarny gdy połknąłeś słońce, wykrztusiłeś popiół,nic nie złowiłeś podczas ciemnych nocynic oprócz powietrza jakieś „może”?tak mogłaby połyskiwać łuska ale nim znów wstanie słońcepodniesie się ziemiawyżejwyżejbędziesz obracać w ustachośćpytanie o […]

Czytaj dalej

Złodziej tożsamości

Timofiej rozejrzał się dookoła. Czy było na tym świecie coś piękniejszego niż skąpany w złocistych promieniach słońca październikowy las, mieniący się wszelkimi odcieniami szkarłatów, rudości, ochry i przegniłej zieleni? Jeśli trafi do nieba, to ma nadzieję, że oprócz Anfisy będzie czekał na niego kosz do zbierania grzybów. Ta lekka euforia, którą czuł, wypełniała go po […]

Czytaj dalej

7 wierszy

są tu urwane naczynianajpierw drgają trochępatrzymy i musimymyśleć, że tańcząstąd się bierze różowy okular nigdy nie ruszyła się o krokz tego ogródkazrywa kwiatostan floksu i wbija muw gardło łodyżkęczerwonego kosmosu (atrosanguineus)nadaje mu imię marii antoninytym razem[znowu w nawias] ujścia Straszne bycie tutaj, trzeba wyginać szyję,głos podcina krople i otwiera górą,tymczasem już dawnonie mogłam się przelać.(Le)Czasem […]

Czytaj dalej

400 m

Przez pierwsze kilkadziesiąt metrów żartują i śmieją się głośno. Potem każdy oddech przydaje się, więc je oszczędzają. Za łukiem w grupie już nie ma Kuby. Chwilę mu zajmuje wejście w rytm, lecz ma coś w głowie, słowa, które z każdym metrem docierają do niego wyraźniej: „to jest to”. Tak po prostu. Kuba przestaje myśleć w […]

Czytaj dalej