Przejdź do treści

Autor: ksiaznicapodlaska

Z miłości do niewidzialnego

Tutaj namalowałem światło – powiedział, wskazując ruchem głowy obraz w formacie dwadzieścia na dwadzieścia pięć. Z początku nie zwróciłem na niego uwagi, zbyt zajęty studiowaniem aktów Jackiewicza, którego malarstwo subtelnie unaoczniało, że nie ma w człowieku linii prostej. Powróciłem do obrazu i zacząłem się przyglądać. Było w nim coś z mirażu – kiedy skracałem do […]

Czytaj dalej

PLUR, czyli raverska tradycja wynaleziona

Kiedy próbuję zwizualizować sobie, czym jest Tradycja, to zaczynam myśleć o przekazywanych z pokolenia na pokolenie zwyczajach i rytuałach, które trwają od tak dawna, że zdążyły już zapuścić korzenie w naszej podświadomości. Sami raczej rzadziej zastanawiamy się, czy tradycje mogą rodzić się tu i teraz, na parkiecie zadymionego klubu, pod pulsującymi światłami stroboskopów, czy przy […]

Czytaj dalej

4 wiersze

*** zazwyczaj nie umawialiśmy sięna konkretną godzinę tamten dzień spędził z córkąwieczorem padałoa on przyszedł pieszo był miłybyliśmy blisko było ciepło zazwyczajnie umawialiśmy się wcale *** wsiada do tramwaju jadącego w drugą stronęwsiadam do tramwaju, który jedzie w inną stronęmijam trzy przystankiprzejście pod tunelemprzychodnię, naszą szkołę. *** teraz brzydzę się nawet jego kotaa przecież zawsze […]

Czytaj dalej

Niedokończone niebo

Poznałem go, kiedy pracowałem u pewnego ambitnego tapicera, Jurek był tam projektantem i facetem od zarządzania, robiliśmy meble na wysokim poziomie, ogromne sofy z marszczonymi oparciami albo fotele wyściełane delikatną skórą, w sam raz dla paniuś, które zakochiwały się w tych meblach od pierwszego wejrzenia, wyobrażając sobie, jak sadzają swoje kształtne dupy w zagłębieniach białych, […]

Czytaj dalej

Czy spotkałaś złotooka, czyli esej uczestniczący…

Bliźniaczki X i Y są zrośnięte głowami. Craniopagus, tak się zdarza, bardzo rzadko, ale spektakularność takiej odmiany życia jest porażająca. Jak można być w takim złączeniu, że każdy krok, jeśli w ogóle jest możliwy, wymaga akrobacji, obrotów, czołgania się i innych niewygodnych figur? W czasach mediów społecznościowych mamy dostęp do takich tajnych sfer, niegdyś skrywanych […]

Czytaj dalej

Ficowski pieśniarsko-cygański: garść zamyśleń (oraz hors d’œuvre à l’anglaise), cz. 2

W internecie można znaleźć dawne nagranie telewizyjne – jak wynika z opisu: z widowiska „Wielka Giełda” z roku 1966 – w którym przy akompaniamencie akordeonu rozlega się śpiew młodej, szczupłej, ciemnowłosej dziewczyny w chustce, ukazanej z półprofilu, o czarnych oczach, z makijażem wokół nich à la Ewa Demarczyk, charakterystycznym dla lat sześćdziesiątych. Za śpiewającą dziewczyną […]

Czytaj dalej

Niczym się nie różnię od rzuconego kamienia

Tradycja, hm? Nie zastanawiałem się długo, jaka tradycja powinna stanowić punkt wyjścia dla tego tekstu. Całkiem nieźle wydało mi się to, że to lat, że kiedy pewien młody, ekscentryczny Francuz zrobił imponujący sznapsał miezy tradycjonalizmem i komuniżmem, podpisując się pod manifestem, który nad wyraz mocno wpływał na obecny kształt życia społecznego. Dobrze, „kształt” to za […]

Czytaj dalej

17

Peryklog: start. 0. Odrzyskóra, jednostka pływająca, odbiera glojos z dobrze naoliwionych barków Falassy. Dowodzi nią Krota, akuszerka wyższej rangi, o imieniu, które czasem kojarzą z grotą, gdzieś z krotką nazwy jajorodnego zwierzęcia. Może żółwia, może gołębia, może jakiegoś ssaka, ale nikt już nie pamięta, czyje jajo było pierwsze. Załoga najczęściej mówi per babko.– Skoro znikniemy […]

Czytaj dalej

Galeria

Dwa podstawowe żywioły, cztery kanoniczne i reszta z reszty kręgów kulturowych gdzieś w 1/3 ich mieszania.

Czytaj dalej

Trumnioki i oficerki

Jedną parę butów, tyle miał dziadek. Nie przez całe życie, ale na jego krawędziach. Za chłopaka, jak mawiał, przemierzał w nich zaspy śniegu otaczające jedną wieś i strzegące drugiej. W niedzielny poranek z trzema braćmi szedł do odległego obielonego kościoła, by z szacunkiem pokłonić się ojcu. Nie było konia z furmanką, nie dla obutych. Siadał […]

Czytaj dalej